Stan wyjatkowy w Turcji

Logo Stowarzyszenie Polonii w Stambule
Logo Stowarzyszenia Polonii w Stambule

Stowarzyszenie Polonii w Stambule informuje obywateli polskich zamieszkałych w Turcji lub odwiedzających o potencjalnych skutkach 90-dniowego stanu wyjątkowego wprowadzonego przez rząd Turcji 21 lipca.

Stan wyjątkowy rozszerza władzę sił bezpieczeństwa w zatrzymywaniu, przeszukiwaniu i sprawdzanie dokumentów tożsamości osób fizycznych.

Osoby bez paszportu lub dokumentu tożsamości podlegają karze grzywny w wysokości 219 lir tureckich (72 USD) lub pozbawieniu wolności.

Stowarzyszenie Polonii w Stambule zachęca obywateli polskich do noszenia dokumentów tożsamości ze sobą przez cały czas i do współpracy z władzami tureckimi podczas kontroli.

Pierwszy dekret wydany przez rząd Turcji na mocy stanu wyjątkowego zwiększa prawne okresy przetrzymywania bez zarzutów z maksymalnie 4 dni do maksymalnie 30 dni.

Jeśli jesteś zatrzymany lub aresztowany, poproś policję lub funkcjonariuszy więziennych niezwłocznie o powiadomienie ambasady lub konsulatu Rzeczpospolitej Polskiej.

—————————————————————————–
Konsulat Generalny RP w Stambule:
Pomoc w sprawach nagłych, dotyczących obywateli polskich:

tel.: +90 530 469 18 81
lub e-mail: stambul.kg.dyzurny@msz.gov.pl

—————————————————————————

Ambasada RP w Ankarze:
Dyżurny konsul – tylko w sprawach losowych (telefon czynny całodobowo):

+90 5304691261 – z polskich telefonów komórkowych

+90 5304691261 – z polskich telefonów stacjonarnych

05304691261 – z tureckich telefonów komórkowych i stacjonarnych
lub email: ankara.wk.dyzurny@msz.gov.pl

‪#‎turcja‬ ‪#‎stanwyjatkowy‬

Polska zobacz więcej

Cudze chwalimy, swego nie znamy…

#Polska #Poland #krajojczysty #ojczyzna

Na dworze sułtana.

Wypadki nadzwyczajne, jakby z opowiadań
„Tysiąca i jednej nocy” zaczerpnięte, nie są i dziś
jeszcze rzadkością na Wschodzie. Nazwisko naczelnika
policy i w Stambule głośnem się stało
w ostatnich czasach. Z okazyi tej pisma opowiadają
o nim następującą historyę:
Lat temu pięćdziesiąt przed konak sułtański
zajechał węglarz, mający do pomocy kilku chłopców, a między niemi dziecko dziesięcioletnie, zacrudzone,
zahukane, z którego twarzyczki dziwnie
odbijała para oczu wielkich, łagodnych a wyrazistych,
Chłopak nosił wór za worem, aż wreszcie
upuśćił jeden z worów. W ęgle rozsypały  się po
ziemi, na głowę chłopca spadł grad przekleństw,
złorzeczeń i kułaków. .
Naraz z bramy konaku rozległ się głos,
– Chodź tu.
W ęglarz zrozumiał, że to do niego. Podszedł
ku bramie. Obok starszego mężczyzny, widocznie
jakiegoś ,dworzanina, stał tam chłopiec może
dwunastoletni, szczupły i zgrabny, chociaż niezbyt
wysoki jak na swój wiek, o cerze ciemnej
i z oczyma również ciemnemi, zasłonionemi obłokiem
marzycielstwa czy nawet melancholii.
– Dlaczego bijesz dziecko? – zapytał dworzanin.
.
– Ach, panie, przebacz! – zaczął wołać węglarz-
to ostatni nicpoń, wziąłem go z litości do
swego domu, nie ma ani ojca ani matki, daję mu
jeść, ubieram, a ten darmozjad niewdzięcznością
mi za moje starania około niego płaci. Leniuch
okropny, nigdy nic dobrze nie zrobi i teraz oto
upuścił wór węgli na ziemię i narobił mi szkody.
Węgle wypadły na ziemię i potłukły się na kawełeczki.
– Jak się nazywa ten chłopiec?
–Achmet.
– Chodź tu, Achmet.
Achmet, ociągając się, podszedł ku portalowi
i stanął osłupiały przed rówieśnikiem swoim, ubranym
w długie suknie, który mu się przypatrywał
rozmarzonemi oczyma.
– Niech ten mały pójdzie z nami; chcę go
mieć koło siebie – odezwał się wreszcie do dworzanina malec

-tylko niech się wprzód umyje.
Dworzanin skłonił sie z uszanowaniem swemu
małemu towarzyszowi, który po wydaniu powyższego
rozkazu powolnym krokiem wszedł do
konaku, i zaczął targ z węglarzem. Za niewielką
sumę odstąpił ten ostatni swoich praw opiekuńczych
nad Achmetem dworzaninowi i wszyscy
byli z tego zadowoleni! Achmet dlatego bo
porzucił węglarza, węglarz, bo dostał odrazu
znaczną sumę piastrów na rękę, dworzanin, bo
schował część tych piastrów dla siebie, a młody
rozkazodawca z tego, że dostał rówieśnika do
zabaw.
Rówieśnik ten po wielu latach stał się nietylko
towarzyszem zabaw i nauk swego dobroczyńcy,
ale powiernikiem, a następnie, gdy dobroczyńca
się ożenił, marszałkiem jego dworu.
Potem znowu minęło lat wiele i nowe nastąpiły
zmiany. Opiekun Achmeta dostał się niespodziewanie
aż na tron padyszachów, a Achmet
ze skromnegoego konaku swego księcia nad Bosforem
przeniósł się do zaczarowanego pałacu w Ildizkiosku.
Wznosił się coraz wyżej w hierarchii
dworskiej, aż wreszcie został prawą ręką swego
władcy i jego dobrym duchem.
Dzisiaj jest naczelnikiem policyi politycznej
i nawet podejrzliwy Stambuł nie ma odwagi wątpić
o jego niewzruszonej wierności dla swego
władcy. Oprócz tego, dawny węglarczyk okazuje
i inne jeszcze przymioty, mniei wprawdzie
głośne, niż wierność, ale niemniej cenne, a mianowicie
uczciwość i dobroć.
Nazywa się ten człowiek Achmet Dżellaleddin
basza, a chłopiec, który go niegdyś z rąk
surowego w~larza wykupił, nazywa się sułtan
Abdul Hamid.
Czy to nie bawi jak bajka z „Tysiąca i jednej
nocy?..”

A jednak fakt to rzeczywisty!

Źródło: „Rozwój” dziennik poityczny, przemysłowy, ekonomiczny, społeczni i literacki, ilustrowany. Wydanie: Wtorek, dnia 7 (20) marca 1900 r.

 

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 157 obserwujących.

%d bloggers like this: